Znajdź w naszych wiadomościach
Archiwum aktualności
kwiecień 2026 P W Ś C P S N 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30
sty27
27 stycznia 1945 r. żołnierze I Frontu Ukraińskiego otworzyli bramy niemieckiego obozu Auschwitz. Więźniowie witali żołnierzy radzieckich jako autentycznych wyzwolicieli. Były więzień Henryk Duszyk, wówczas niespełna 9-latek, podkreśla dziś, że oswobodzenie było nadzieją na życie. Paradoks historii sprawił, że żołnierze będący formalnie przedstawicielami totalitaryzmu stalinowskiego, przynieśli wolność więźniom totalitaryzmu hitlerowskiego.
17 stycznia 1945 r. odbył się w KL Auschwitz ostatni apel. Według zachowanego raportu więźniarskiego ruchu oporu, stanęło do niego łącznie 67 012 więźniarek i więźniów, w tym w obozie Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau 31 894, a w podobozach 35 118 osób. Niemcy zaczęli ostatecznie likwidować obóz w obawie przed ofensywą wojsk sowieckich. Z obozu wyszły marsze ewakuacyjne więźniów zwane Marszami Śmierci. Łącznie z obozu macierzystego Auschwitz I oraz podobozów wyprowadzili 58 tys. osób. Piesze kolumny z więźniami docierały głównie do Wodzisławia Śląskiego i Gliwic, skąd otwartymi wagonami transportowano ich do obozów w głębi Rzeszy. Podczas akcji zginęło co najmniej 9 tys., a najprawdopodobniej ok. 15 tys. więźniów. W obozie zostało ok. 9 tys. więźniów, w tym pół tysiąca dzieci. Esesmani uznali ich za nienadających się do pieszej ewakuacji. Mieli zostać zgładzeni. Niemcy zdążyli zabić ok. 700 z nich, w tym ok. dwustu spalili żywcem w barakach w podobozie przy kopalni Fuersten w Wesołej koło Mysłowic. Esesmani zacierali ślady swoich zbrodni. W styczniu 1945 r. podczas wyprowadzania i po wyprowadzeniu więźniów z KL Auschwitz na trasy ewakuacyjne, władze SS podjęły ostatnie kroki mające na celu zatarcie śladów zbrodni dokonanych w obozie. Na ulicach obozowych zapłonęły stosy dokumentów. Była więźniarka Auschwitz II-Birkenau Krystyna Żywulska, uczestniczka Marszu Śmierci, wspomina, że na wszystkich odcinkach tego obozu płonęły stosy papierów. „Przed blokfuehrersztubą esesmani depcą płonące stosy, dorzucają wciąż nowe dokumenty, listy zmarłych, niszczą wszystko, co świadczyłoby o prawdzie. (…) Wychodząc śpiewamy: +Żegnaj, straszny Oświęcimie i koszmarne Birkenau, w twych barakach pustych w zimie, wiatr żałośnie będzie wiał…” – napisała Żywulska w swych wspomnieniach. Esesmani przystąpili też do niszczenia obiektów obozowych. 20 stycznia w Auschwitz II-Birkenau wysadzili krematoria II i III, a 26 stycznia krematorium V, do tej pory przydatne do użytku. 23 stycznia podpalono tzw. „Kanadę” II, czyli kompleks baraków-magazynów z mieniem zagrabionym ofiarom eksterminacji.
26 stycznia obóz opuściła już większość załogi SS. Więźniowie, nie zważając na ostrzeliwujących ich ostatnich wartowników, rozpoczęli przeszukiwanie magazynów w poszukiwaniu żywności i odzieży. Wielu z tych, którzy próbowali walczyć ze śmiercią głodową, zginęło od kul. Umierali także z powodu zjedzenia zbyt dużych ilości żywności. Część więźniów, głównie personelu szpitali obozowych, podjęła próbę samoorganizacji życia, a zwłaszcza pomocy chorym. Samopomoc była naturalną kontynuacją ruchu oporu. W obozie macierzystym Auschwitz, Birkenau i Monowitz wyzwolenia doczekało łącznie ok. 7 tys. więźniów. Armia Czerwona wyzwoliła też około 500 więźniów w podobozach w Starej Kuźni, Blachowni Śląskiej, Świętochłowicach, Wesołej, Libiążu, Jawiszowicach i Jaworznie. Żołnierze radzieccy znaleźli około 600 zwłok więźniów, zastrzelonych przez esesmanów w trakcie wycofywania się z Auschwitz, oraz zmarłych z wycieńczenia. Jak podkreślają historycy Muzeum Auschwitz, Armia Czerwona nie była w stanie dotrzeć do bram obozu przed 27 stycznia, gdyż bliższe informacje o nim otrzymała dopiero po wkroczeniu do Krakowa, co miało miejsce 18 stycznia. W bezpośrednich walkach o wyzwolenie Auschwitz, obozu w Birkenau, obozu w Monowitz oraz miasta Oświęcim i okolicy poległo ponad 230 żołnierzy radzieckich, wśród nich dowódca 472 pułku, pułkownik Siemen Lwowicz Biesprozwannyj. W większości spoczywają oni na cmentarzu miejskim w Oświęcimiu. Część byłych więźniów, o ile pozwalał im na to stan zdrowia, tuż po wyzwoleniu wróciła do domów. Pozostali zostali umieszczeni w szpitalach zorganizowanych w byłych już obozach przez sowieckie wojskowe służby medyczne oraz mieszkańców Oświęcimia i okolicy. Trafiło do nich ponad 4,5 tys. byłych więźniów z ponad 20 krajów, w większości Żydów. Wśród leczonych było ponad 200 dzieci w wieku do 15 lat. Chorzy znajdowali gościnę też w prywatnych domach. Wyzwolonych leczono i przywracano do normalnego życia również w szpitalu zorganizowanym na terenie obozu. Nabyte w obozie odruchy były u wielu z nich silniejsze od poczucia rzeczywistości. Przez wiele tygodni po wyzwoleniu pielęgniarki znajdowały pod materacami chleb, chowany przez chorych na następny dzień w niedowierzaniu, że wkrótce otrzymają nowe porcje. Posiłki dawkowano im niemal jak leki, by nie umarli z przejedzenia, przykładowo zupę z przecieranych ziemniaków trzy razy dziennie po jednej łyżce, a po pewnym czasie po kilka łyżek. Niektórzy uciekali przed skierowaniem do kąpieli. Bali się, że zamiast wody pojawi się gaz. Inni bronili się przed dożylnym lub domięśniowym podawaniem leków. Kojarzyło się im to ze śmiercionośnymi zastrzykami z fenolu. Większość byłych więźniów opuściła sowieckie szpitale polowe i Szpital Obozowy PCK w ciągu trzech-czterech miesięcy po wyzwoleniu.
Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r., aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.
Źródło: PAP oraz auschwitz.org
W tamtym roku minęło sto lat, gdy urodził się Jan Karski, a właściwie Jan Kozielewski, to żołnierz, kurier Tajnego Państwa Podziemnego, świadek Holokaustu, odznaczany najwyższymi odznaczeniami państwowymi - w tym polskim Orderem Orła Białego i amerykańskim Medalem Wolności. Wzór polskiego patrioty. Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Jan Karski to bez wątpienia jedna z najważniejszych postaci XX wieku - nie tylko polskiej historii. Zbierając materiały zdjęciowe na temat zagłady Żydów, dwukrotnie przedostał się do warszawskiego getta, a także do obozu przejściowego w Izbicy. Materiały te mogły zmienić bieg historii. Stałoby się tak, gdyby najbardziej wpływowi politycy na Zachodzie inaczej potraktowali jego raport o zagładzie, który najsłynniejszy emisariusz państwa podziemnego przywiózł z okupowanej Polski. Karski widział, i wiedział, o faktach tak wstrząsających na temat Holokaustu, że wielu – zwłaszcza za Atlantykiem – nie mieściły się one po prostu w głowie. Dzięki informacjom przekazywanym przez Karskiego alianci już w 1942 r. mieli świadomość, że miliony Polaków i Żydów skazanych jest na zagładę. Mówili Karskiemu: „Ani polskie, ani tym bardziej żydowskie podziemie nie jest w stanie temu zapobiec. Cała odpowiedzialność spoczywa na potężnych aliantach. – On zaś - Niech żaden przedstawiciel w Lidze Narodów nie śmie się tłumaczyć, że nie wiedział, co się tu dzieje! Rzeczywista pomoc może nadejść tylko z zewnątrz! To miałem przekazać wolnemu światu”. I przekazał. Wszyscy: Eden, Churchill, czy Roosevelt mówili to samo: „Nic nie możemy zrobić”. Niby nie kwestionowano rzetelności dostarczonych przez polskiego kuriera informacji, ale prawdziwy do nich stosunek oddają słowa ówczesnego przewodniczącego Sądu Najwyższego USA, też Żyda: „Wiem, że pan nie kłamie, ale nie mogę uwierzyć w to, co pan mówi. To przechodzi ludzką wyobraźnię”. Karski do dziś jest dla Zachodu wielkim wyrzutem sumienia. Nauka, jaką dla potomnych zostawił Jan Karski, jest i dziś bardzo aktualna: Polacy muszą liczyć na siebie, bo sprawa polska w polityce wielkich mocarstw zawsze miała trzeciorzędne znaczenie.


umdt@dabrowatar.pl



Dąbrowa Tarnowska - Oficjalna strona Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Tarnowskiej