„Zjawa” z Leonardem DiCaprio (22-28 kwietnia) w reż. Alejandro Gonzáleza Inárritu to kolejny oscarowy film prezentowany tej wiosny w dąbrowskim kinie „Sokół”. Główny bohater filmu, kreowany przez Leonardo di Caprio Hugh Glass, szuka zemsty na ludziach, którzy zostawili go poważnie rannego po ataku niedźwiedzia. Scenariusz "Zjawy" powstał na podstawie powieści Michaela Punkego "The Revenant: A Novel of Revenge" i legendy o Hugh Glassie, traperze, którzy został zaatakowany przez niedźwiedzia grizzly i, porzucony przez kompanów ekspedycji, samotnie przemierzył ponad trzysta kilometrów, by wrócić do domu. Podobno kierowała nim chęć zemsty i miłość. Między tymi dwiema emocjami rozpięta jest historia "Zjawy" i właśnie one są fundamentem westernu o samotnym mścicielu, kina wielkiej przygody, intymnej opowieści o utracie i żałobie oraz spektakularnego hollywoodzkiego widowiska z kaskaderskimi wyczynami. 

Połączenie tak skrajnych konwencji nie razi – Inárritu jest zdyscyplinowanym i precyzyjnym reżyserem, który umie łączyć skrajności i z wyczuciem orientować aktorów w konkretnym, gatunkowym kodzie. W historii tak mocno skupionej na wędrówce bohatera mogą wprawdzie drażnić retrospekcje pełne upiorów z przeszłości i taniej metafizyki, ale z drugiej strony – tylko dzięki nim Inárritu wprowadza widzów w psychikę bohatera, podgląda jego motywacje i emocje. Bez nich "Zjawa" byłaby wydmuszką – krew i zamrożona gleba to jednak za mało na kino takiego formatu. Zdjęcia Emmanuela Lubezkiego to także wielki operatorski sukces. Widać to niemal w każdej scenie, w każdym precyzyjnie skonstruowanym kadrze, ujęciu z niebanalnej perspektywy, zaskakującej jeździe kamery lub jej nagłym zwrocie.

Leonardo Di Caprio – laureat tegorocznego Oscara za pierwszoplanową rolę męską jest skupiony i uważny; poddany swojej postaci i własnemu ciału, które gra w "Zjawie" pierwszoplanową rolę. Jest ono zmasakrowane, zakrwawione, spuchnięte, gnijące. Kości ma połamane, z gardła wydobywa się chrapliwy szept. Di Caprio uniósł kreację bohatera, który zmaga się nie tylko ze światem, ale przede wszystkim ze sobą samym. Wartości i emocje, dla których warto przedzierać się przez lodowe piekło, odnajduje tylko w swojej głowie.

"Zjawa", mimo efektów specjalnych i aktorsko-kaskaderskich wyczynów, jest w gruncie rzeczy opowieścią o emocjach. Gdyby odrzeć ten film z naddatków obliczonych na frekwencyjny sukces, na ekranie zostałoby kilku zdesperowanych bohaterów i ich nagie emocje. Dla wielu widzów obcowanie z nimi byłoby pewnie równie niekomfortowe, co przyglądanie się naturalistycznym scenom przemocy. Innych usatysfakcjonują, bo z którejkolwiek strony by patrzeć, "Zjawa" jest dziełem świadomego artysty – z interesującą wizją.

zjawa plakat1 Dąbrowskie kino „Sokół” zaprasza na „Zjawę” z Leonardo DiCaprio